PLFA J-8: "Cel jest zawsze jeden - mistrzostwo"

Autor: Jakub Kaczmarek Opublikowano dnia: 22 maja 2018 | Komentarze: 0

Z juniorami Bydgoszcz Archers jesteś związany od dwóch sezonów. Wcześniej prowadziłeś z sukcesami Angels Toruń, ale do czynienia miałeś z juniorami Kozłów Poznań, Patriotów Poznań, Griffons Słupsk, Mustangs Płock. Doświadczenia zatem masz sporo.

Stanisław Pawlak (trener główny KS Bydgoszcz Archers J-8): Zgadza się – nadchodzący sezon będzie już piątym, podczas którego w różnego typu rolach będę zaangażowany w szkolenie juniorów. Moja przygoda z drużynami juniorskimi zaczęła się wtedy, gdy w Toruniu po raz pierwszy pojawił się trener ze Stanów Zjednoczonych, Bill Moore. Oprócz prowadzenia drużyny seniorskiej bardzo dużo czasu poświęcał on juniorom Angels, a że w wielu sytuacjach potrzebował pomocy przy pokonywaniu bariery językowej, często służyłem mu jako tłumacz. To właśnie rozmowy z trenerem Moorem uświadomiły mi, jak ważnym elementem budowania drużyny jest rekrutowanie i szkolenie zawodników w jak najmłodszym wieku.

Ostatecznie „zacumowałeś” w Bydgoszczy. Widzisz w tym klubie potencjał do generowania nowych talentów polskiego futbolu?

Po trzech latach pracy w Toruniu dość jasno zdałem sobie sprawę, że moje pomysły na rozwijanie programu juniorskiego nie do końca znajdują zrozumienie u osób decyzyjnych w klubie. Uznałem, że skoro formuła naszej współpracy się wyczerpała, a sposób w jaki wykonywałem funkcję koordynatora programu juniorskiego jest - w uznaniu zarządu - sprzeczny z interesami klubu, zdecydowałem się na odejście z Angels dosłownie z dnia na dzień. Przypadkowa rozmowa z Adrianem Kuźniewskim, który w tym czasie był trenerem głównym drużyny juniorskiej w Bydgoszczy, sprawiła, że moja rozłąka ze szkoleniem młodzieży trwała jedynie nieco ponad dwa miesiące. Propozycję dołączenia do zespołu Archers przyjąłem z wielką satysfakcją, bo nie dość że poczułem się doceniony za dotychczasowe osiągnięcia, to nie ukrywam także, że jeśli chodzi o juniorów, z Adrianem nadawaliśmy „na tej samej fali”. Poza tym, chociaż mieszkam w Toruniu, to pracuję w Bydgoszczy i dużo łatwiej jest mi łączyć obowiązki zawodowe z treningami w obecnym układzie. Żałuję tylko, że znalazły się w Angels osoby, które nie przyznają się już do znajomości ze mną po przejściu do lokalnego rywala.

Czy Bydgoszcz jest lepszym miejscem dla futbolu juniorskiego niż Toruń? Z jednej strony jest to miasto o dużo większym potencjale demograficznym, w moim uznaniu lepsza jest też infrastruktura sportowa, z drugiej dotychczas to właśnie Toruń mógł się pochwalić większymi sukcesami na polu szkolenia młodzieży. Półtora roku mojej pracy w Bydgoszczy daje mi jednak mocne podstawy by sądzić, że bardzo dobrych zawodników można znaleźć wszędzie. W tegorocznych rozgrywkach seniorskich na wielu kluczowych pozycjach będą występować wychowankowie różnych roczników programu juniorskiego Łuczników, a moją rolą jest to, by ciągle czuli na sobie oddech „młodych wilków”. Bardzo się cieszę, że moja wizja drużyny juniorskiej znajduje pełne poparcie u zarządu klubu – daje mi to duży komfort pracy w świetnych warunkach organizacyjnych.

Czy mamy mocniejszy skład niż w zeszłym roku? Trudno mi się pokusić o takie stwierdzenie, ale jestem pewien, że skala talentu drzemiącego w rookies jest nieporównywalnie większa niż kiedykolwiek w historii Archers.
Stanisław Pawlak, trener główny Bydgoszcz Archers J-8

Szkolenie młodzieży nie jest łatwym zadaniem. Choć są żądni wiedzy i nabierania nowych umiejętności, to równie dobrze potrafią być „rozbrykani”. W jaki sposób starasz się z nimi współpracować?

Bardzo często powtarzam, że nie jestem tylko „trenerem od fikołków”. Dobry szkoleniowiec młodzieży, oprócz zajmowania się aspektem sportowym, musi także mocno zaangażować się w zrozumienie czym „żyją” jego podopieczni. Wiem, jak radzą sobie oni w szkole, pozostaję w bliskim kontakcie z wieloma rodzicami, jestem w wielu sytuacjach powiernikiem, mentorem, mediatorem, rozjemcą. Bardzo chwalę sobie to, że moi zawodnicy obdarzają mnie wielkim zaufaniem i często zwracają się do mnie z życiowymi problemami, a zawsze mogą mieć pewność, że potraktuję ich poważnie i z uwagą, na którą zasługują. To procentuje potem na treningach i meczach, bo wiedzą, że skoro w decydujących momentach ich życia jestem gotów pójść za nimi w ogień, to warto odwdzięczyć się mi tym samym.

W zeszłym roku doszliście do półfinału, a więc osiągnęliście coś, co do tej pory było niemożliwe.

Zeszłoroczny wynik naszego zespołu nie był dla mnie zaskoczeniem. Długie godziny przygotowań na boisku i poza nim dały nam spory komfort pracy w trakcie sezonu. Z mojej perspektywy najbardziej satysfakcjonujący był mecz z Angels Toruń, który decydował o awansie do playoff. Zakończył się wynikiem remisowym, co premiowało naszą drużynę. Smakował on tym lepiej, że awans do półfinału wywalczyliśmy na boisku, które jeszcze kilka miesięcy wcześniej nazywałem swoim „domowym”. Z moich osobistych sukcesów jako trenera najważniejsze wydaje mi się to, iż przekonałem zawodników, że formacje specjalne to świetny sposób na zabłyśnięcie na boisku.

Kto został z tamtego składu, a ilu nowych zawodników dołączyło? Czy możesz powiedzieć, że dysponujecie jeszcze mocniejszym składem?

Nasz skład uległ w tym roku znaczącej przebudowie, gdyż ponad połowa zawodników zgłoszonych do rozgrywek (a jest ich łącznie blisko 30) dopiero czeka na swój debiut w oficjalnym meczu ligowym. Cieszę się jednak, że wielu kluczowych dla naszych planów graczy kontynuuje grę w naszym klubie. Nie waham się eksperymentować z pozycjami, na których grają moi juniorzy i dlatego mam nadzieję, że grono najbardziej doświadczonych zawodników w naszym zespole: Miłosz Słoniecki, Kacper Grondziuk, Marcin Tułodziecki, Kacper Kucharski i Kacper Lewandowski zaskoczy swoich przeciwników umiejętnością gry na pozycjach, na których do tej pory nie występowali.

Czy mamy mocniejszy skład niż w zeszłym roku? Trudno mi się pokusić o takie stwierdzenie, ale jestem pewien, że skala talentu drzemiącego w rookies jest nieporównywalnie większa niż kiedykolwiek w historii Archers. Już teraz są w naszej drużynie juniorskiej zawodnicy, którzy z powodzeniem rywalizują z seniorami na łączonych treningach w ciągu tygodnia.

Archiwum Bydgoszcz Archers

Twój sztab trenerski uzupełniają w większości zawodnicy z sekcji seniorskiej (Filip Hartwig, Wojciech Stochmal, Jakub Kubacki, Mikołaj Obrębski, Cezary Szczerba, Marcin Pałaszewski). Doświadczenie trenerskie mają niewielkie, szczególnie w porównaniu z Tobą, więc ciekaw jestem jak układa się ta współpraca.

Dobór sztabu trenerskiego drużyny juniorskiej nie jest przypadkowy. Każda z wymienionych przez ciebie osób wnosi do niego ogromne doświadczenie boiskowe. Jest to dla mnie szczególnie ważne, gdyż samemu zawodnikiem byłem przez relatywnie krótki czas i to tylko w epizodycznych rolach. Uważam, że Jakub i Cezary są jednymi z czołowych zawodników w swoim wieku w Polsce, a ich etyka pracy nad własnym rozwojem może być wzorem do naśladowania dla każdego młodego adepta futbolu. Mikołaj wnosi do naszego sztabu niezbędną wiedzę na temat rozwoju siłowego i właściwego odżywiania. Wojciech to spec od dyscypliny – nie znam juniora, który chciałby mu podpaść. Marcin i Filip to z kolei świetny tandem specjalistów od ofensywy, którzy potrafią ciągle zaskakiwać świeżymi i efektywnymi pomysłami na rozgrywanie akcji.

Naszą ambicją w tym roku było także to, żeby jak najwięcej elementów szkolenia juniorów było zbieżnych ze szkoleniem seniorów. Uważam, że w ten sposób przejście z drużyny juniorskiej do seniorskiej będzie dla każdego z moich podopiecznych naturalną konsekwencją rozwoju jako sportowca.

Jaką wartość, według Ciebie, niesie za sobą futbol ośmioosobowy?

Przede wszystkim nie zgadzam się z dość powszechnym przeświadczeniem, że rozgrywki ośmioosobowe, zwłaszcza w wydaniu seniorskim, to coś gorszego, niepełnego. Futbol amerykański w Polsce nie kończy się na kilku najsilniejszych drużynach, a jeżeli na poważnie chcemy myśleć o dalszym rozwoju naszej dyscypliny, to właśnie od futbolu ośmioosobowego powinniśmy rozpoczynać. Spójrzmy jak wygląda to w piłce nożnej – jestem pod wielkim wrażeniem tego, jak popularne są szóstki piłkarskie, gdzie bardzo często na boisku spotykają się weterani i młodzi zawodnicy, niekoniecznie wiążący swoją przyszłość z piłką nożną, ale jednocześnie nie chcący tracić kontaktu ze sportem. Uważam, że każde województwo powinno mieć kiedyś swoją ligę zespołów ośmioosobowych, która powinna być zapleczem rekrutacyjnym dla zespołów jedenastoosobowych. Zanim to jednak nadejdzie, upłynie jeszcze wiele wody w Wiśle. Smutna prawda w tej chwili jest taka, że nie dość, że brakuje w naszym kraju odpowiedniej infrastruktury lub dobrej woli w udostępnieniu istniejących obiektów przez ich zarządców, to jeszcze do tego główną siłą, która napędza nasze środowisko, jest wzajemny hejt. To naprawdę nie jest najlepsza pozycja negocjacyjna do rozmów z kimkolwiek, kto byłby nawet mgliście zainteresowany wsparciem futbolu w Polsce. Trudno liczyć na to, że jak diabeł z pudełka pojawi się w naszym kraju ktoś, kto zapewni dyscyplinie takie pozytywne publicity, jak chociażby Adam Małysz w przypadku skoków narciarskich, sportu jeszcze bardziej niszowego i zależnego od infrastruktury niż futbol.

Co prawda na wnioski przyjdzie jeszcze czas, ale czy już teraz widzisz kogoś kto może w przyszłości założyć koszulkę reprezentacji Polski i stanowić o sile seniorów?

Wśród swoich zawodników zdecydowanie widzę co najmniej kilka osób, które w przyszłości, oczywiście odpowiednio prowadzone, założą koszulki z orłem na piersi. Co prawda moje pobożne życzenia bardzo łatwo może zweryfikować życie, ale jednym z moich najważniejszych obowiązków jest to, by każdy diament, który trafi w moje ręce, odpowiednio oszlifować.

Na co będziesz zwracał szczególną uwagę w Waszej grze?

Chciałbym, żeby gra mojej drużyny w tym sezonie była przede wszystkim efektywna i żeby końcowe wyniki, oby jak najkorzystniejsze dla nas, były udziałem jak najszerszego grona zawodników. Jest to według mnie kluczowy element kształtowania grupowej świadomości drużyny. Jesteśmy przygotowani na szeroki wachlarz możliwych do zastosowania rozwiązań, a osobiście bardzo się cieszę z tego, że wiele nowych pomysłów pochodzi ze strony samych zawodników. Chciałbym także, żeby moi zawodnicy byli znani z gry fair.

Podczas przygotowań do sezonu mieliście okazję spędzić weekend wspólnie z Warsaw Eagles, a więc drużyną, która od dwóch sezonów nie schodzi z podium tych rozgrywek. Jak wspominasz te dwa dni?

Bardzo się cieszę, że mogliśmy na naszym boisku gościć zawodników i trenerów z Warszawy. Dla nowych zawodników zmierzenie się z przeciwnikiem innym niż kolega z drużyny jest bardzo często momentem decydującym o tym, czy futbol dalej będzie tym sportem, któremu poświęci się duży wycinek swojego życia. Bardzo się cieszę, że osoby, na których dobry występ liczyłem, pokazały się zdecydowanie korzystnie na tle młodzieży prowadzonej przez Kubę Zdunia. Oczywiście tego typu spotkanie jest też doskonałą okazją do tego, by zweryfikować naszą dotychczasową pracę, ocenić skuteczność opracowanych rozwiązań taktycznych czy pokazać zawodnikom, jak wiele jeszcze ich czeka, by osiągnąć sportowe szczyty.

Mam nadzieję, że uda nam się zorganizować więcej tego typu spotkań, a wszystkich chętnych do tego, by przeprowadzić wspólne treningi, zapraszam do kontaktu.

W tegorocznym sezonie zagracie z Kozłami Poznań, Młodą Husarią Szczecin i wcześniej wspomnianymi Eagles. Jak widzisz swoją drużynę na tle tych rywali...

Cel jest zawsze jeden – zwycięstwo w rozgrywkach. Uważam, że liga juniorska w formule ośmioosobowej jest bardzo nieprzewidywalna, głównie z tego powodu, że bardzo wiele zależy w niej od umiejętności i jakości rekrutacji młodzieży do drużyny. Dlatego też żaden końcowy rezultat nie będzie dla mnie zaskoczeniem, lecz raczej wskazaniem tego, czy obrane przez nas metody i kierunki są słuszne. Wszystkim zawodnikom biorącym udział w rozgrywkach życzę niezapomnianych wrażeń i satysfakcji z wykonanej na boisku pracy.

Jakub Kaczmarek
j.kaczmarek@plfa.pl
Biuro Prasowe PLFA

Sonda

Komu będziesz kibicował w rozgrywkach PLFA J-8?