CENTRUM MECZOWE 19 maja, 2018 16:00

Husaria
Szczecin
8
0 I 6
8 II 0
0 III 6
0 IV 0
- OT -
12
Monarchs
Warszawa
rozwiń ͮ
 

Monarchs nadal w grze o bezpośredni awans do półfinału

Autor: Jakub Kaczmarek Opublikowano dnia: 21 maja 2018 | Komentarze: 0

W minioną sobotę w ramach 7. kolejki Topligi, w Szczecinie, przy ul. Witkiewicza 69, miejscowa Husaria podejmowała zespół Monarchs Ząbki. Pierwszy mecz pomiędzy tymi drużynami w Ząbkach zakończył się zwycięstwem Monarchów (17:0), więc gospodarze tym bardziej chcieli odkupić swoje winy przed własną publicznością. Ponadto, stawką było zagwarantowanie sobie – co najmniej – trzeciego miejsca w grupie północnej na zakończenie sezonu zasadniczego.

Husarskie pragnienie rewanżu dało się wyczuć w przeciągu całego okresu między piątą a szóstką kolejką. Szczecinianie wyprodukowali nawet krótki materiał motywacyjny, którego głównym przesłaniem była chęć „zemsty” za nieudaną pierwszą połowę sezonu. Nie mniej, goście wyjeżdżali do województwa zachodniopomorskiego z podobną rządzą udowodnienia swojej wartości, tym szczególniej po zawstydzającej porażce z Warsaw Eagles przed tygodniem. Podopieczni Phillipa Dillona w tym roku nie mają problemów ze zdrowiem, więc szkoleniowcy mieli komfort w doborze optymalnego składu. Trenerzy z opozycyjnego obozu mieli większy ból głowy, gdyż absencja Michała Szczurowskiego oznaczała brak nie tylko klasowego linebackera, ale również long snappera, a co za tym idzie możliwości skutecznej egzekucji kopnięć z pola.

Naszą największą bolączką jest to, że nie potrafimy grać na tym samym poziomie od pierwszego do ostatniego gwizdka. To oznacza, że najwięcej pracy w przygotowania musimy włożyć my, trenerzy. Na pewno nie spuszczamy głowy i będziemy walczyć do końca.
Daniel Wysocki, koordynator ofensywy Husarii Szczecin

Najbardziej intrygującym pytaniem i zagadnieniem była jednak forma Tomasza Martynowa, rozgrywającego szczecinian, który w fantastyczny sposób zaprezentował się dwa tygodnie temu w Poznaniu przeciwko Kozłom. Po drugim spotkaniu na etatowym stanowisku, koordynator formacji ataku Daniel Wysocki, większych pretensji do swojego zawodnika mieć nie może. 21-latek rozegrał kolejne bardzo dobre zawody udowadniając, że może być przyszłością klubu na swojej pozycji. O niepowodzeniach w serii bardziej decydowały błędy indywidualne skrzydłowych w momencie odbierania podania, aniżeli złego toru lecącej piłki. To jednak nie oznacza, że Martynow rozegrał perfekcyjne spotkanie, po którym nie może mieć do siebie zatrzeżeń. W drugiej kwarcie będąc wewnątrz 10 jardów przed polem punktowym stracił posiadanie przez fumble, a w drugiej połowie stawał się zbyt pazerny, starając się za wszelką cenę posyłać piłki w trzecią linię obrony, zamiast do lepiej ustawionych kolegów w okolicach 5-10 jarda za linią wznowienia. W kilku akcjach brakowało również dokładności i lepszej „chemii” ze swoimi odbierającymi, lecz w ostateczności to po jego akcji drużyna zdobyła przyłożenie oraz podwyższenie. W obu sytuacjach nie popisała się także druga linia obrony Monarchs zostawiając Mateusza Dubickiego, a potem Patryka Brączkowskiego osamotnionych w strefie punktowej.

Podobnie jak w niemal wszystkich starciach Husarii, wyraźnym oparciem dla ataku był Noah Whittle. Amerykański biegacz starał się jak mógł rozbijać i rozciągać pierwszą linię obrony gości wybijając ich z rytmu i zmuszając do wytężonej koncentracji. To właśnie jego 70-jardowy bieg – bez wątpienia ozdoba całego spotkania – pozwolił szczecinianom zdobyć przyłożenie jeszcze przed przerwą. Niestety, tak efektowny i efektywny nie był już w drugiej części meczu, jakby pierwsza wyssała z niego największe pokłady energii. To oraz wcześniej wymienione drobne błędy w komunikacji lub na poziomie technicznym spowodowały brak jakichkolwiek punktów w trzeciej oraz czwartej kwarcie.

Klasą samą w sobie była za to formacja obronna gospodarzy, która stanęła na wysokości zadania tak jak nas do tego przyzwyczaiła. Do składu powrócił Jerzy Wieczorek, który od razu spowodował, że Williams wyraźnie omijał jego stronę boiska przy próbie podań. O stracie dwóch przyłożeń – które jeszcze przed spotkaniem trenerzy ze Szczecina brali by w ciemno – zdecydowały detale oraz godna pochwały postawa rozgrywającego przyjezdnych. Widać, że Jaren czuje się już pewnie w nowym systemie, jego akcje nie są już nieregularne, a przemyślane i rozsądne. Szukał najlepszego rozwiązania do kontynuowania serii, wykorzystywał brak Szczurowskiego, który spowodował, że w bocznych strefach boiska było zbyt dużo miejsca, które dawały bezcenne zyski jardowe i w konsekwencji pierwsze próby. Kiedy widział wolnych skrzydłowych w postaci Macieja Bączka lub Dawida Chmielewskiego – mających znaczną przewagę wzrostu nad obrońcami – to posyłał futbolówki w ich stronę, w innym przypadku sam decydował się na bieg (często zostawiając za sobą obrońców, którym nie udało się go powalić za linią wznowienia akcji). Pierwsze przyłożenie było konsekwencją tak prowadzonej, długiej serii, a drugi niefrasobliwości ze strony obrońców, którzy przy bliskim kryciu pozwolili Chmielewskiemu złapać podanie w polu punktowym. Jedyne, z czego trenerzy z Ząbek nie mogli być zadowoleni, to gry linii ofensywnej, która nadal nie może złapać regularności i często pospiesza swojego rozgrywającego oraz nie kreuje miejsca biegaczom. Usprawiedliwieniem może być tylko konieczna zmiana na pozycji left tackle, gdzie z konieczności musiał znaleźć się Michał Nowicki (nominalny defensywny liniowy) i często przegrywał pojedynki z rywalami. Nie mniej jednak widać drobne poprawy, które dają podstawy do sądzenia, że na rundę Dzikich Kart formacja będzie już w pełni ograna i przygotowana do solidnej postawy we wszystkich zagrywkach.

Olaf Werner może być również zadowolony z formacji obronnej, która zaprezentowała się znacznie lepiej niż przed tygodniem. Z pewnością dodatkowej motywacji dodawał fakt mierzenia się z byłym klubem. Choć nadal szwankuje zgranie pomiędzy liniowymi a linebackerami (czego dowodem jest wcześniej wspomniany 70-jardowy bieg Whittle’a), to z dobrej strony pokazali się defensive backs, którzy konsekwentnie pilnowali skrzydłowych, a Mateusz Dubicki był znacznie ograniczany przez Rafała Zawadę. Dodatkowo, pozytywnie na morale formacji powinny wpłynąć odzyskane posiadania, m.in. Artema Nitiewskiego na spółkę z Janem Kadzikiewiczem w „czerwonej strefie” przy biegu Noah Whittle czy Macieja Gromnickiego przy próbie akcji Martynowa.

- Całościowo, niestety, zagraliśmy poniżej swoich możliwości. To, czego nam brakowało to konsekwencji w ataku. Większość winy leży po mojej stronie, bowiem nie udało mi się stworzyć chłopakom lepszego planu, by mieli okazję w pełni pokazać swoje możliwości. Musimy więcej nad tym popracować na treningach, tak bym mógł lepiej wykorzystać potencjał który w nich drzemie. Naszą największą bolączką jest to, że nie potrafimy grać na tym samym poziomie od pierwszego do ostatniego gwizdka. To oznacza, że najwięcej pracy w przygotowania musimy włożyć my, trenerzy. Na pewno nie spuszczamy głowy i będziemy walczyć do końca. - analizuje Daniel Wysocki, koordynator ataku Husarii Szczecin.

- W pierwszej połowie rozkręcaliśmy się z każdą serią. Początek nie był najlepszy w naszym wykonaniu, ale z każdą akcją atak czuł się coraz lepiej i systematycznie przesuwał znacznik pierwszych prób. Jedynie nasze indywidualne błędy powodowały, że nie potrafiliśmy przekuć sytuacji w redzone na przyłożenia. Cieszymy się, że nasi obrońcy zaczęli odzyskiwać posiadania po własnych akcjach, a bardzo dobra postawa naszych defensive backs nie pozwalała szczecińskiemu rozgrywającemu na skuteczne podania. Wiedzieliśmy na kim skupiać uwagę i kogo wyłączać z gry. W skali 1-6 nasz występ oceniam na 4. - podsumowuje Michał Nowiski, defensywny i ofensywny liniowy Monarchs Ząbki.

Do końca sezonu zasadniczego, obu zespołom, pozostało już tylko jedno spotkanie. Monarchowie na własnym boisku podejmą Kozły Poznań, a Husarze wybiorą się do Warszawy na rywalizację ze stołecznymi Orłami. Nie będzie miało to już jednak znaczenia dla układu dolnej części tabeli. Choć, jeśli Kozły przegrają w najbliższy weekend z Eagles, wówczas Monarchs będą mieli szansę na awans na pozycję wicelidera, a tym samym zapewnienie sobie miejsca w półfinale.

Husaria Szczecin – Monarchs Ząbki 8:12 (0:6; 8:0; 0:6; 0:0)

I kwarta
0:6 – przyłożenie Jarena Williamsa po 5-jardowej akcji biegowej

II kwarta
8:6 – przyłożenie Mateusza Dubickiego po 2-jardowej akcji po podaniu Tomasza Martynowa (podwyższenie Patryka Brączkowskiego po podaniu Tomasza Martynowa)

III kwarta
8:12 – przyłożenie Dawida Chmielewskiego po 20-jardowej akcji po podaniu Jarena Williamsa

MVP meczu: Jaren Williams (Monarchs Ząbki)

Widzów na meczu: 200

Jakub Kaczmarek
j.kaczmarek@plfa.pl
Biuro Prasowe PLFA

Kto jest faworytem?

Przewidywania kibiców
Twoje przewidywania
DUŻA PRZEWAGA DUŻA PRZEWAGA
58% do 42% (36 głosów)

TABELA

Grupa Północna

p. ZESPÓŁ M Z/P +/- PKT
1. Eagles 6 6/0 107 12
2. Kozły 6 3/3 8 6
3. Monarchs 6 2/4 -57 4
4. Husaria 6 1/5 -58 2

Grupa Południowa

p. ZESPÓŁ M Z/P +/- PKT
1. Mustangs 6 6/0 216 12
2. Steelers 6 3/3 2 6
3. Hammers 6 3/3 -77 6
4. Tigers 6 0/6 -141 0

Sonda

Komu będziesz kibicował w rozgrywkach PLFA J-8?