CENTRUM MECZOWE 22 kwietnia, 2018 18:00

Monarchs
Warszawa
12
6 I 12
6 II 0
0 III 19
0 IV 6
- OT -
37
Eagles
Warszawa
rozwiń ͮ
 

Eagles rządzą w stolicy!

Autor: Jakub Kaczmarek Opublikowano dnia: 23 kwietnia 2018 | Komentarze: 0

W rozegranym w niedzielę 22 kwietnia, meczu czwartej kolejki Topligi, Monarchs Ząbki przegrali derbowe spotkanie z Warsaw Eagles 12:37. Jeszcze do przerwy wynik był nierozstrzygnięty, ale po przerwie to Orły wykorzystały błędy rywali i zwyciężyły, tym samym umacniając się na pozycji lidera grupy północnej.

Niedzielna rywalizacja była nie lada gratką dla kibiców ze stolicy naszego kraju. Naprzeciwko siebie stanęły sąsiadujące ze sobą drużyny, które pragnęły udowodnić sobie kto wiedzie prym na warszawskiej ziemi. Dodatkowe emocje wzbudzał fakt, że Orły to liderzy grupy północnej, do których Monarchowie tracili zaledwie dwa punkty.

Z jak wielką determinacją i chęcią udowodnienia swojej wyższości wyszli zawodnicy obu zespołów, pokazała już pierwsza kwarta. Kibice zebrani na stadionie Dozbud Arena w Ząbkach oglądali przyłożenia już w otwierających seriach ofensywnych. Jako pierwsi w strefie punktowej zameldowali się gospodarze - którym co prawda pomogła 15-jardowa kara ze strony formacji defensywnej, dająca automatycznie pierwszą próbę – po fenomenalnym, 25-jardowym podaniu Jarena Williamsa do Aleksandra Jacka, za plecy niefrasobliwie interweniującego obrońcy. Odpowiedź Orłów była natychmiastowa, choć z początku wydawało się, że obrona Monarchs zacznie to spotkanie lepiej. Początkowo Christopher Jeffrey padł ofiarą sacku Jana Kadzikiewicza, ale akcja została anulowana przez wcześniejsze przewinienie i 15-jardową karę, dającą automatyczną pierwszą próbę. W drugim zagraniu goście nie popełnili już błędu, a Jack Marton fantastycznie przedostał się przez linię wznowienia akcji i wbiegł prosto w pole przyłożeń, doprowadzając do remisu. Żadnej z formacji specjalnych nie udało się skutecznie podwyższyć wyniku, gdyż oba kopnięcia na bramkę zostały skutecznie zablokowane.

Druga seria ofensywna już tak udana dla podopiecznych Phillipa Dillona nie była, bowiem podczas pierwszej akcji Witold Szpotański zgubił piłkę w trakcie swojego biegu, a ta padła łupem przeciwników. Swoją szansę przyjezdni wykorzystali bezbłędnie, kiedy to – również w pierwszym zagraniu – Marton markując bieg przez środek, znalazł ujście do bocznej, pustej strefy boiska notując swoje drugie przyłożenie w meczu. Tak szybkiego i efektownego początku nikt sobie nawet nie wyobrażał, a będąc na półmetku pierwszej odsłony kibice oglądali już trzy przyłożenia!

Do końca pierwszej kwarty wynik nie uległ zmianie, podobnie jak po pierwszych posiadaniach obu formacji ofensywnych w drugiej kwarcie. Ciężko jednak powiedzieć, że w tym czasie nic ciekawego się nie wydarzyło, bo efektownym złapaniem piłki popisali się Dawid Chmielewski i Aleksander Kawiarowski, a defensywa Monarchs, powalając na ziemię Jeffrey’a, zmusiła rywala do wybicia piłki.

Jedyne przyłożenie, jeszcze przed przerwą, zdobyli gospodarze, którym pomogła formacja specjalna. W momencie nieudanej egzekucji w trzeciej próbie, Monarchs już przygotowywali się do puntu. Jednak przed jego wykonaniem, arbitrzy doliczyli się dwunastu zawodników po stronie gości, czego konsekwencją była pierwsza próba dla Monarchów. Nadana szansa została wykorzystana natychmiast, kiedy to Jaren Williams obsłużył podaniem Aleksandra Jacka, ten efektownie „zatańczył” przed trzema kolejnymi obrońcami i znalazł drogę do strefy końcowej, dając swojej drużynie prowadzenie, po raz drugi tego wieczoru.

Goście starali się odrobić straty jeszcze przed przerwą, mając niewiele ponad minutę pozostającą na zegarze. W tym czasie Michał Nowicki jeszcze raz powalał na ziemię rozgrywającego Eagles, Jack Marton zdobył w jednej akcji 30 jardów, Kirk Mastromatteo poprosić dwukrotnie o timeout, a i tak seria zakończyła się na blisko 20 jardów przed polem punktowym po skutecznej grze defensywy.

Kluczowa zmiana, między pierwszą i drugą połową, była taka, że nie popełnialiśmy błędów i zaczęliśmy grać bardziej fizycznie. Czuliśmy przewagę siłową, dlatego zdecydowaliśmy się więcej biegać. Na tym etapie rozgrywek bardziej skupiamy się na własnej grze, chcemy popełniać mniej błędów, być coraz lepsi.
Michał Śpiczko, skrzydłowy Warsaw Eagles

W drugiej połowie bardziej konsekwentni i lepiej znoszący trudy meczu okazali się przedstawiciele najstarszego klubu futbolu amerykańskiego w Polsce. Przyłożenie zdobyli, znów w otwierającej kwartę, serii ofensywnej, w której najpierw dostali „w prezencie” od Monarchs 15 jardów, a następnie po biegach Martona i złapanym podaniu przez Macieja Wudeckiego zwieńczyli dzieło 10-jardowym przyłożeniem.

Gospodarze tak dobrym początkiem poszczycić się nie mogli, bowiem defensywa była już znacznie lepiej przygotowana na ich akcje biegowe. Podania egzekwowane przez Williamsa był coraz mniej celne lub niewyłapywane przez skrzydłowych, którzy byli pod znacznie większą presją niż w pierwszej połowie. Odzyskane posiadanie tylko dodatkowo zmotywowało gości do dobicia rywala, który zaczął popełniać błędy. Już w pierwszej akcji kolejnego posiadania, Maciej Wudecki został kompletnie osamotniony w drugiej linii obrony i dostając proste podanie od Jeffrey’a pomknął nietykalny po kolejne przyłożenie.

Monarchowie starali się jak mogli, aby móc jeszcze powrócić do tego spotkania. Amerykański rozgrywający popisał się nawet 35-jardowym podaniem do Witolda Szpotańskiego, a cały atak dostał kolejne 30 jardów po indywidualnych karach obrony. Łukasz Cackowski co prawda był bardzo bliski pierwszego przechwytu w tym sezonie, ale ostatecznie, tegorocznych debiutantów w PLFA, udało się zatrzymać dopiero w czterech kolejnych próbach, zmuszając ich do przekazania posiadania (na 15 jardzie przed endzone Warsaw Eagles). To co później zrobiła formacja ofensywna przyjezdnych, jedynie dobiła, podupadających już gospodarzy. Najpierw Jack Marton znów wyrwał się obrońcom przebiegając samotnie 70 jardów, a całość wykończyło podanie Jeffrey’a do Michała Śpiczko, który wywiódł w pole swojego przeciwnika jednym ruchem i wbiegł w pole punktowe, powiększając prowadzenie do różnicy trzech posiadań.

Monarchs już się nie podnieśli, choć woli walki nie można im odmówić. Aleksander Jacek (bezsprzecznie najlepszy zawodnik gospodarzy, obok Michała Nowika z obrony) złapał jeszcze, w czwartej kwarcie, podanie na ponad 40 jardów, a atak doszedł do „czerwonej strefy” rywala. Niestety, zbyt duża ilość niedokładnych podań lub niezłapanych piłek i brak sił spowodowały, że ekipa z Ząbek nie potrafiła wykończyć swoich ataków punktami. Jeszcze w samej końcówce meczu Artem Nitiewski został wyrzucony z boiska przez arbitrów, co oznacza, że nie zobaczymy go w rewanżu, a to ogromna strata dla formacji obronnej Olafa Wernera. Wynik meczu ustalił Jack Marton, który zdobył swoje czwarte przyłożenie, po kolejnym imponującym, ponad 50-jardowym biegu.

- Kluczowa zmiana, między pierwszą i drugą połową, była taka, że nie popełnialiśmy błędów i zaczęliśmy grać bardziej fizycznie. Czuliśmy przewagę siłową, dlatego zdecydowaliśmy się więcej biegać. Na tym etapie rozgrywek bardziej skupiamy się na własnej grze, chcemy popełniać mniej błędów, być coraz lepsi. Jedyną drużyną, która może powstrzymać Warsaw Eagles od zdobycia mistrzostwa, to my sami. W Monarchs gra bardzo dużo naszych znajomych, z którymi naprawdę się lubimy. Graliśmy twardo, ale przyjacielsko i zgodnie z zasadami fairplay. - podsumowuje Michał Śpiczko, skrzydłowy Warsaw Eagles.

- W pierwszej połowie byliśmy skoncentrowani. Realizowaliśmy przedmeczowe założenia i mimo kilku popełnionych błędów remisowaliśmy 12:12. Druga część meczu to dekoncentracja i masa błędów, przez które na swoje życzenie przegraliśmy. Musimy wyciągnąć wnioski z porażki i jak najlepiej przygotować się do meczu rewanżowego. - stwierdza Dawid Chmielewski, skrzydłowy Monarchs Ząbki.

Monarchs Ząbki – Warsaw Eagles 12:37 (6:12; 6:0; 0:19; 0:6)

I kwarta

6:0 - przyłożenie Aleksandra Jacka po 25-jardowej akcji po podaniu Jarena Williamsa

6:6 - przyłożenie Jacka Martona po 3-jardowej akcji biegowej

6:12 - przyłożenie Jacka Martona po 42-jardowej akcji biegowej

II kwarta

12:12 - przyłożenie Aleksandra Jacka po 63-jardowej akcji po podaniu Jarena Williamsa

III kwarta

12:19 - przyłożenie Jacka Martona po 10-jardowej akcji biegowej

12:25 - przyłożenie Macieja Wudeckiego po 45-jardowej akcji po podaniu Christophera Jeffreya (podwyższenie Filip Twardowski)

12:31 - przyłożenie Michała Śpiczko po 16-jardowej akcji po podaniu Christophera Jeffreya

IV kwarta

12:37 - przyłożenie Jacka Martona po 52-jardowej akcji biegowej

MVP meczu: Jack Marton (Warsaw Eagles)

Widzów na meczu: 300

Jakub Kaczmarek
j.kaczmarek@plfa.pl
Biuro Prasowe PLFA

Kto jest faworytem?

Przewidywania kibiców
Twoje przewidywania
DUŻA PRZEWAGA DUŻA PRZEWAGA
44% do 56% (59 głosów)

TABELA

Grupa Północna

p. ZESPÓŁ M Z/P +/- PKT
1. Eagles 4 4/0 58 8
2. Kozły 4 2/2 10 4
3. Monarchs 5 2/3 -43 4
4. Husaria 5 1/4 -25 2

Grupa Południowa

p. ZESPÓŁ M Z/P +/- PKT
1. Mustangs 4 4/0 150 8
2. Steelers 4 2/2 -4 4
3. Hammers 4 2/2 -38 4
4. Tigers 4 0/4 -108 0

Sonda

Czy Husaria Szczecin awansuje na 3. miejsce w tabeli kosztem Monarchs?