Zapowiedź sezonu 2018: Monarchs Ząbki

Autor: Jakub Kaczmarek Opublikowano dnia: 21 marca 2018 | Komentarze: 0

Monarchs Ząbki, to klub, który w tym roku debiutuje w Polskiej Lidze Futbolu Amerykańskiego. Czy nowy twór z Ząbek jest w stanie już w pierwszym roku swojej działalność sprawić niespodziankę i zgarnąć tytuł mistrza Polski sprzed nosa wielkich potentatów?

Monarchowie z Ząbek, to klub, który dopiero rozpoczyna swoją ekspansję na futbolowej mapie Polski. Powiedzieć jednak, że jest bez doświadczenia, to błędna teza. Nowość odznacza się głównie nazwą, siedzibą i identyfikacją, gdyż wewnątrz struktury występują osoby, które nie są nikomu obce. Organizacja powstała w wyniku połączenia dwóch drużyn, Warsaw Dukes i Crusaders Warszawa. Pierwsza z nich, do tej pory, występowała na szczeblu PLFA I – w zeszłym sezonie dochodząc aż do półfinału rozgrywek – a druga na poziomie PLFA II, imponując formą w sezonie zasadniczym i również odpadając dopiero w przed ostatniej batalii w roku. O fuzji w stolicy kraju mówiło się przez prawie cały okres offseasonu, ale nikt nie spodziewał się, że nowy twór przeprowadzi się do Ząbek. W jaki sposób doszło do tych zmian?

- Już po sezonie wiedzieliśmy, że w przyszłym roku liga nie będzie wyglądała tak samo jak do tej pory, wspólnie doszliśmy do wniosku, że osobno mamy mniej do zaoferowania niż razem. Toczyliśmy rozmowy z wszystkimi warszawskimi klubami, ale ostatecznie postanowiliśmy opuścić Warszawę na rzecz Ząbek. Przyjęto nas tutaj z otwartymi ramionami, szczególnie, że jako Dukes rozgrywaliśmy tutaj – na stadionie Dolcan – wszystkie swoje mecze. Byliśmy w dobrych stosunkach i chcieliśmy to kontynuować. Crusaders również spodobał się ten pomysł i korzystając z okazji, że w Dukes przechodziliśmy reorganizacje, to zgodnie postanowiliśmy przyjąć nową markę i rozwijać się pod szyldem Monarchs. - tłumaczy Artem Nitiewski, wiceprezes klubu.

Z bogatym doświadczeniem w pierwszy sezon

Połączenie się dwóch organizacji pozwoliło stworzyć znakomicie zbilansowany i uzupełniony skład oraz doświadczony sztab trenerski. Trenerem głównym mianowano Phillipa Dillona, który tę samą funkcję pełnił u Książąt, a jeszcze wcześniej w Warsaw Eagles (lata 2010-14). Jego doświadczenie liczy sobie blisko 30 lat i to nie tylko w roli szkoleniowca, ale też, m.in. dyrektora do spraw sportowych. W swojej karierze dwukrotnie sięgał po tytuł wicemistrzowski najwyższej klasy rozgrywkowej i po kilku sezonach przerwy ma apetyt, by znów stanąć na podium Topligi. Zadanie to tylko z pozoru wydaje się nie niemożliwe, kiedy weźmiemy pod uwagę dyspozycję tak dużej ilości zawodników z dwóch solidnych zespołów.

- Każda z drużyn posiadała idealną mieszankę graczy, którzy wypełnili luki na każdej pozycji. Oczywiście, to nie jest nigdy łatwy proces i potrzeba czasu, aby wytworzyć odpowiednią „chemię”, ale myślę, że do tej pory to nam się udaje. Wierzę, że zawodnicy, których posiadamy, identyfikują się z nowym zespołem. Jestem podekscytowany nadaną mi szansą zbudowania czegoś nowego, tak jak miało to miejsce z Eagles, a następnie Dukes. - mówi Phillip Dillon, trener główny Monarchs.

W procesie budowy nowego kolektywu wspomagają go również inni, doświadczeni trenerzy. Za formację obronną będzie odpowiadał – równie dobrze wszystkim znany – Olaf Werner. Były członek sztabu szkoleniowego reprezentacji Polski, autor sukcesów Husarii Szczecin z czasów PLFA I, jak również Crusaders Warszawa. Pomimo, że za linią boczną boisk PLFA pojawił się w podobnym czasie co Dillon, jak dotąd, nie mieli okazji razem współpracować.

- Jestem niezwykle szczęśliwy, że mogę z nim pracować, bo uwielbiam jego styl i etykę pracy. Za każdym razem jest skrupulatnie przygotowany do treningów i spotkań z zawodnikami. Dodatkowo, ogromnie bezcenny jest jego wkład w nasz zespół. Jego styl gry obronnej jest bardzo podobny do tego, który preferuję, więc świetnie wpasowuje się w moje oczekiwania. - zachwala Dillon.

Każdy sezon zaczynam z celem wygrania mistrzostwa, ale jednocześnie chcę zbudować dobry, perspektywiczny program. Trzeba pamiętać, że budowanie zespołu z mentalnością zwycięzcy wymaga czasu i doświadczenia. Niezależnie od tego, czy osiągniemy nasz cel, czy nie, dołożymy wszelkich starań, aby być coraz lepszym od treningu do treningu i z meczu na mecz.
Phillip Dillon, trener główny Monarchs Ząbki

Największej siły Monarchów upatruje się jednak w formacji ataku. Ma być bardziej zbilansowana pomiędzy akcjami biegowymi a podaniowymi. Odpowiedzialność za jej przygotowanie spadła na barki Jasona Abney’a, który przygodę z warszawskim futbolem zaczynał w 2012 roku, jako trener główny nieistniejącej już drużyny Warsaw Werewolves. Następnie w wyniku fuzji Werewolves - Eagles B został koordynatorem ofensywy w Warsaw Dukes. Jak sam mówi, nie istnieją dla niego złe okoliczności do nauki futbolu, a co za tym idzie, zawsze chętnie pomoże każdemu, kto go o to poprosi.

W sztabie trenerskim nie brakuje również trenerów pozycyjnych. Witold Szpotański, którego zobaczymy również na boisku, służy radą i doświadczeniem zawodnikom z pozycji biegaczy. Piotr Mitoraj będzie odpowiadał za linię defensywną, na której sam występował w latach 2012-16, lecz musiał zawiesić korki z powodu kontuzji kolana. Defensive backs będą szkolić się pod czujnym okiem Marcina Wasiuka oraz Pawła Adamczyka, podczas gdy skrzydłowi będą prowadzeni przez Adriana Sawickiego (również trenera głównego żeńskiego klubu futbolu amerykańskiego, Warsaw Sirens).

- Dawid Chmielewski, Aleksander Jacek, Witold Szpotański, Bartosz Zapendowski, Dominik Krzak, Bartosz Murzyn, Aleksander Powar, Jan Kadzikiewicz to zaledwie kilku zawodników, którzy na treningach prezentują się z bardzo dobrej strony. Jest ich oczywiście więcej, ale ci najbardziej się wyróżniają. - zdradza Phillip Dillion, zapytany o najmocniejsze punkty zespołu.

Rozdział pierwszy

24 marca w meczu przeciwko Kozłom Poznań, Monarchowie napiszą pierwsze wersy w historii swojego klubu. Nadchodzący sezon nie będzie dla nich łatwy, ponieważ przyjdzie im się zmierzyć z znacznie bogatszymi w tradycje klubami, jak chociażby Warsaw Eagles. Nie mniej, jak każdy klub, stoją przed niepowtarzalną okazją, aby powalczyć o pierwszy historii tytuł mistrza Polski, pod egidą Ministerstwa Sportu i Turystyki. Choć zadanie wydaje się arcytrudne, Monarchs posiadają argumenty by podjąć równorzędną walkę.

- Każdy sezon zaczynam z celem wygrania mistrzostwa, ale jednocześnie chcę zbudować dobry, perspektywiczny program. Trzeba pamiętać, że budowanie zespołu z mentalnością zwycięzcy wymaga czasu i doświadczenia. Niezależnie od tego, czy osiągniemy nasz cel, czy nie, dołożymy wszelkich starań, aby być coraz lepszym od treningu do treningu i z meczu na mecz. - zapowiada szkoleniowiec Monarchs Ząbki.

Jakub Kaczmarek
j.kaczmarek@plfa.pl
Biuro Prasowe PLFA